Kochaj i pozwól być kochanym!

27 wrz Kochaj i pozwól być kochanym!

Dlaczego ludzie? Tak słabi, dziś jesteśmy jutro nas nie ma. Przemijamy jak polna trawa. Jaki człowiek ma pożytek z całego swego trudu, który znosi pod słońcem? Wszystko pięknie uczynił Bóg w swoim czasie, nawet wieczność włożył w nasze serca a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od początku do końca.

Dlaczego zdecydowałam się jechać do Nepalu? Miałam wiele powodów i pierwszym, najważniejszym powodem zawsze jest Bóg. Sprawca tej wspaniałej przygody, w którą mnie zabrał. Zabrał mnie tam z drugiego najważniejszego powodu jaki kiedykolwiek istniał! By kochać swoich bliźnich jak siebie samego! Pojęcie kim jest bliźni dla mnie jest bardzo obszernie. To Ty! Zdecydowałam się kochać każdego, kiedy to Bóg złamał moje serce! Bez względu na osobę, jej zdolności bądź ich brak! Tak radykalne podejście zachęca mnie do dawania z siebie więcej i więcej! Bo przecież Bóg tak bardzo ukochał NAS, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy, nie zginął ale miał żywot wieczny. To prawda ludzie ranią, nie odpłacają zawsze dobrem a częściej złem za dobre. Jednak Bóg nam przebaczył i dał nam przykład jak przebaczać mamy innym! To jest ta moc przebaczenia! Ufać ludziom jest trudno, szczególnie wtedy gdy zawiedli nas już niejednokrotnie. A pomyśleć, że mielibyśmy im jeszcze przebaczyć. Bóg im przebaczył i to z tego powodu powinieneś zrobić to samo.

Wiele razy spotkałam się w Nepalu z sytuacją gdzie musiałam podjąć decyzje by przebaczyć. Albo przebaczam i idę dalej, albo zatrzymuje się i nie mam możliwości pójścia dalej. Nie przebaczamy dlatego, że ludzie na to zasłużyli, przebaczamy byśmy mogli ujrzeć znów na nowo! Pracując z ludźmi zawsze trzeba się liczyć, że można być zranionym albo my zranimy innych. Nie raz spotykałam się z brakiem zrozumienia ze strony innych, brakiem osoby z którą mogłabym porozmawiać o tym co przeżywam w danej chwili. Z dala od rodziny, osób mi bliskich, samotność była nie odstępującym mi kompanem. W odległym kraju, w zupełnie innej kulturze, wśród osób, które nie mówią w moim ojczystym języku, spotkałam Tego, który nie odstępuje mnie na krok! :) Mój Bóg po raz kolejny pokazał mi, że jest mi przyjacielem, jest Tym który słucha, ociera łzy, ogarnia Swoją obecnością, kiedy wokół nie ma nikogo! Jak wiele mamy! Jak bardzo Bóg nam błogosławi! W sytuacjach, kiedy nie masz tego na co dzień, twoja rodzina jest daleko, nie masz przyjaciół którzy weszli by za tobą w ogień, jesteś sam! Wtedy tak naprawdę doceniasz, że Bóg powierzył ci tak wiele, błogosławi cię każdego dnia ale przede wszystkim przypomina ci, że to On jest tym jedynym bez którego twoje życie nie miało by najmniejszego sensu! On jest zawsze przy tobie, zaufaj Mu i odpowiedź na zaproszenie do wspaniałej przygody z Nim!

W Nepalu poznałam smak samotności lecz to doświadczenie mnie umocniło i wzbudziło wdzięczność w moim sercu. Dzieci w sierocińcu nie mają rodziny, nie zawsze w sensie fizycznym ale zostały one porzucone. Bóg nigdy ich nie porzucił a wręcz każdego dnia objawiał się jako Ten który kocha, przygarnia, otacza opieką i walczy o swoje ukochane dzieci! Dla Boga to nie są sieroty, ale dziedzice Jego Królestwa. I to ci najmniejsi będą nazwani największymi w Królestwie Niebieskim! Nikt i nic nie jest wstanie zmienić serca Ojca. Ponieważ On ukochał nas miłością wieczną. Popatrz na tych, którzy się źle mają, na tych słabych, porzuconych…może właśnie to przez Ciebie Bóg chce wylać na nich swoją miłość! :)