Dzień z życia w Nepalu.

23 wrz Dzień z życia w Nepalu.

Stwierdzam że czas na kolejny wpis.

Po przyjeździe i zakwaterowaniu się,  musieliśmy rozmienić kasę i wyrobiłem sobie Nepalski numer. Trochę skomplikowane procedury tu mają, ale się udało. Ania ostatnio do nas dołączyła, więc więcej rąk do pracy jest.

W sobotę byliśmy z dzieciakami w kościele, kaznodzieja mówił po Nepalsku, aczkolwiek mieliśmy tłumacza na angielski, w sumie i tak mało co zrozumiałem. Prawie cały kościół siedział na podłodze, trochę inaczej niż u nas, głównie to kobiety, zdecydowana mniejszość facetów. Nabożeństwo było bardzo fajne. Później wróciliśmy do domu dziecka i cały dzień byliśmy z dziećmi. Dzieci miały okazję pobawić się nowymi zabawkami które otrzymały z Polski. Były bardzo zadowolone i wdzięczne za te rzeczy.

Miałem Wam opowiedzieć jak było na spotkaniu biblijnym które jest codziennie wieczorem w sierocincu. Dzieci na początku śpiewają, bardzo głośno, aż mi uszy zatykało. A później mieli krótka lekcje biblijna i zawsze były odpytywane z wersetów biblijnych. Oczywiście wszystko było po Nepalsku więc mało co rozumiałem, mogłem się jedynie domyślać. Po spotkaniu biblijnym mieliśmy kolacje w sierocincu, zupełnie inne jedzenie niż u nas,  tu większość rzeczy jest na ostro.

*Poniżej film – jak porusza się po ulicach :)